Kiedy ktoś prosi mnie o polecenie ciekawej książki - nie potrafię pominąć "Gildii Magów". Jest to pierwszy tom znakomitej, pełnej magii trylogii "Czarnego Maga".
Raz w roku magowie z Imardinu zbierają się i usuwają z miasta włóczęgów, żebraków i uliczników. Wytwarzają wokół siebie magiczną tarczę, żeby nikt im w tym nie przeszkodził. W tłumie bezdomnych pojawia się młoda dziewczyna, która widząc ich okrutne traktowanie rzuca w tarczę kamień. Wkłada w to całą swoją złość. Ku zaskoczeniu wszystkich - kamień przenika barierę i rani jednego z magów. Od tej chwili dziewczyna (jako nieszkolona magiczka) ukrywa się w mieście przed licznymi magami, którzy chcą znaleźć ją jak najszybciej - żeby jej moc nie zdążyła wyrwać się spod kontroli.
Przez pierwszą połowę książki bardzo ciężko było mi przebrnąć. Akcja skupiała się na uciekaniu Sonei - głównej bohaterki - co po pewnym czasie zaczęło mnie nudzić. Jednak później cieszyłam się, że udało mi się pokonać ten "dołek". Akcja zaczęła się rozwijać coraz bardziej, a ja coraz bardziej się w nią wciągałam. W końcu doszłam do momentu, w którym czytałam książkę do późnych wieczorów - aż pieczenie oczu stawało się nie do zniesienia. Jest to jedna z tych opowieści, które chodzą za Tobą cały dzień - myślisz o niej przy sprzątaniu, zmywaniu, w pracy czy w szkole. Bardzo szybko zżyłam się z bohaterami. Przy różnych przeciwnościach trzymałam za nich kciuki. Natomiast na imię czarnego charakteru na mojej skórze pojawiały się ciarki.
Uważam, że jest to idealna książka dla każdego, kto lubi czytać fantastykę. Znajdziecie tutaj mnóstwo magii, rywalizację, przyjaźń. Zakochacie się w bohaterach - każdy znajdzie tu kogoś dla siebie.

Komentarze
Prześlij komentarz