Po romanse sięgam raczej rzadko, na półce mam ich więcej nieprzeczytanych niż przeczytanych. Dlaczego? Prawdopodobnie przez pozycje takie jak "Moje serce należy do ciebie".
W klasie 18-letniego Alexa pojawia się Ylenia, nowa uczennica. Chłopak od początku chce zwrócić na siebie jej uwagę. Ylenia jednak utrzymuje go na dystans. Pewnego dnia nie jest już w stanie przeciwstawić się uczuciu. Chłopak jest pewny, że Ylenia jest tą jedyną i nic już ich nie rozłączy. Do dnia, w którym dowiaduje się, że dziewczyna cierpi na ciężką i nieuleczalną chorobę serca. Podczas dnia egzaminu maturalnego Alex otrzymuje telefon ze szpitala, że Ylenia jest umierająca. Zrozpaczony wybiega ze szkoły na ulicę.
Szczerze? Kupiłam tę książkę ze względu na atrakcyjną cenę i całkiem ładną okładkę. Jednak nie spodziewałam się, że aż tak mnie rozczaruje.
Tak naprawdę już po przeczytaniu opisu odgadłam, jak ta cała historia się skończy. I się nie pomyliłam. Każdy rozdział, każda sytuacja była niesamowicie przewidywalna. Jest to typowy romans oparty na schemacie: chłopak - dziewczyna, chłopak ją kocha, ona go nie bardzo, potem to się zmienia, jest pięknie, pojawia się informacja o chorobie, dziewczyna jest umierająca, chłopak wybiega na ulicę...
Czy coś jeszcze muszę dodawać? Książkę można opowiedzieć w trzech zdaniach. Mogłabym ją polecić jedynie osobom, które szaleją za romansami lub czytelnikom, którzy poszukują lekkiej lektury-przerywnika, od której wiele nie wymagają.
Ja zawiodłam się ogromnie i raczej nie sięgnę już po żaden romans (nie twierdzę, że ten gatunek jest zły, ale jak dla mnie zbyt przewidywalny).

Komentarze
Prześlij komentarz